Zdeterminowanie jednym czynnikiem

Zdeterminowanie jakimś jednym czynnikiem, nawet jeżeli jest on ważny z innego punktu widzenia, na przykład pragnienie zapewnienia rodzinie korzystnych warunków materialnych, może przyczyniać się do po­mnażania w szerszej skali społecznej zjawisk negatywnych, które są przez młodzież dostrzegane i oceniane. Wypaczenia i deformacje w sferze stosunków między­ludzkich pojawiają się wszędzie tam, gdzie naruszone zostają podstawowe zasady społecznego współżycia i współdziałania, gdzie dewaluują się pojęcia. Dochodzi do tego niejednokrotnie wbrew naszym własnym inte­resom, pragnieniom i potrzebom. Szerszy zasięg takiego zjawiska oraz jego długotrwa­łość może spowodować, że do obyczajowości wkradnie się jakiś nowy i jakościowo odmienny element. Do­piero głębsza analiza sytuacji, wykazuje, jak bardzo jest on szkodliwy i jak rozległe mogą być jego skutki. Przecenianie w kontaktach społecznych czynnika ma­terialnego przejawia się w sposób bardzo różnorodny. Zdewaluowało się na przykład w pewnym sensie uczu­cie wdzięczności. To cenne i piękne uczucie w stosun­kach między ludźmi wiąże się ponadto z innymi bar­dzo pożądanymi dyspozycjami: gotowością do bezinte­resownego świadczenia na rzecz drugiego człowieka, życzliwością i zrozumieniem problemów innych ludzi, dającą poczucie bezpieczeństwa świadomością społecz­nej więzi i solidarności. I to tej cesze nadaje się nie­jednokrotnie charakter karykaturalny. Nagminną formą wyrażania wdzięczności stały się tak zwane rewanże. Mają one swój konkretny wymiar ma­terialny lub też nabierają charakteru „wiązanej tran­sakcji” (przysługa za przysługę). Najdrobniejszy prze­jaw czyjejś życzliwości, uczynności staje się natych­miast impulsem do rewanżu, ów pośpiech powoduje, że ma to ewidentne i niesympatyczne cechy rozlicza­nia się. „Załatwienie całej sprawy” uwalnia człowieka od obciążania pamięci tym, że ktoś okazał mu kiedyś pomoc lub życzliwość. Ten społecznie szkodliwy mechanizm zrodziło prawdo­podobnie błędne przekonanie, że ftikt nikomu niczego nie musi świadczyć „za darmo”. Zupełnym nieporozu­mieniem jest określanie tego rodzaju gestów jako „umiejętność życia z ludźmi”. Możliwe, że o podobnych sytuacjach myślał francuski pisarz Saint-Exupery pisząc w Małym Księciu: „Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać, kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma maga­zynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyja­ciół” (fragment rozmowy Lisa z Księciem). Można do tego dodać fakt, że w dużych zbiorowościach żyjemy w znacznej od siebie izolacji, nie znamy się -i często nie chcemy lub nie jesteśmy w stanie poznać się bliżej. Już z tej formalnej obcości rodzi się obawa, że czegoś się nie załatwi. Przyczyny mylenia różnych spraw i odstępowania od społecznie wartościowych sposobów współdziałania są niewątpliwie złożone. Jednak indywidualne postawy ludzi mogą osłabiać lub wzmacniać zjawiska negatyw­ne. My je często wzmacniamy wbrew własnym tak sil­nie akcentowanym i odczuwanym potrzebom. Trudno realizować pragnienie szczęścia w atmosferze braku zaufania do ludzi, braku wiary w ich życzli­wość, sumienność, obowiązkowość. Te właśnie uczucia przejawiane są nazbyt często i to w sytuacjach, które wcale nie wskazują na istnienie realnych ku temu pod­staw. Jest to tym bardziej niepokojące, że tak dużą wagę przywiązuje się do uwarunkowań obiektywnych, o czym już wspomniałam. Uwadze uchodzi fakt, że istotnym elementem świata obiektywnego jest otocze­nie społeczne. Między nim a jednostką musi być zacho­wana równowaga, jeżeli świat, w którym żyjemy, nie ma nam się wydawać nieprzyjazny czy wręcz wrogi. Tymczasem wprowadzamy elementy, które tę równo­wagę zakłócają, a co gorsze niekiedy bardzo wcześnie uświadamiamy dzieciom, że ludzie dorośli mogą być dla nich życzliwi, jeżeli się o to specjalnie postarać. Wyrazem podobnych kategorii myślenia jest na przy­kład to, że już trzylatki w przedszkolu wciskają do ręki swojej pani różne prezenciki, chociaż na ogół nauczycielka wcale sobie tego nie życzy, a dziecko nie rozumie, po co to robi.

Powiązane wpisy