Zadowolenie z całości życia

Na zadowolenie z całości życia składa się, między in­nymi, świadomość tego, że człowiek był sobą, że miał poczucie własnej autentyczności i nie musiał tracić energii na naginanie siebie do różnych sytuacji wbrew sobie. Jeżeli w kontekście tematu „szczęście” można mówić o sztuce, to „bycie sobą” jest nią niewątpliwie. Opanowanie jej nie jest łatwe, jeżeli w procesie wy­chowania nie zadbano o to w stopniu dostatecznym. Należałoby zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną i złożoną sprawę. W celach wychowania zawarte jest przygotowanie młodego pokolenia do podejmowania różnych zadań, a to wiąże się z pełnieniem różnorod­nych funkcji, „wchodzeniem” w role właściwe sytua­cjom, jakie tworzą dorośli dla realizacji różnorodnych planów, zaspokajania wielorakich społecznych potrzeb. Wokół funkcjonowania w określonych rolach nagroma­dziło się wiele opinii. Jedną z najbardziej rozpowsze­chnionych jest twierdzenie, że „role” zmieniają ludzi, jeżeli nie deformują ich. Potwierdza to niekiedy zu­pełnie potoczna obserwacja życia. Nowe stanowisko czy nowa funkcja, jakiś awans wywołują często tak widoczną i wyraźną zmianę zachowania, że jest to dla otoczenia niemal szokujące. Przyczyny mogą być dwo­jakie: albo rola wyzwala u człowieka pewne dyspo­zycje i właściwości dotąd ukryte, niewidoczne albo zmiana wynika z błędnej interpretacji własnej zmie­nionej sytuacji i przypisywania jej większego znacze­nia, aniżeli ma to miejsce w rzeczywistości. Niekiedy zbytnią wagę przypisuje się do zewnętrznych atrybu­tów stanowiska, a obawa przed utratą autorytetu usztywnia i powoduje sztuczność w zachowaniu się. Jakieś znaczenie wydaje się tu mieć także naślado­wanie sposobu bycia osób, które z różnych względów imponują. W niektórych przypadkach obydwie przyczy­ny mogą się ze sobą łączyć, dając wręcz żałosny efekt.

Powiązane wpisy