Umiejętność współdziałania

Umiejętność współ­działania kształtować trzeba w całym procesie wycho­wania, bez odkładania czegoś na „później”, bez licze­nia na to, że coś przyjdzie samo. W wychowaniu naj­lepsze efekty daje prawidłowy układ sytuacji w wa­runkach naturalnych, bez udziwnień, przedobrzeń. Dziecko wdrożone do pomocy i pracy w domu będzie ją wykonywało jako rzecz oczywistą. Nie tylko pozna pracę, ale zacznie rozumieć różne związane z nią aspek­ty, a więc to, co tak trudno przekonująco przekazać w formie werbalnej (np. czasochłonność poszczególnych zajęć, wysiłek, jakiego one wymagają, irytującą nie­kiedy bezsensowność powtarzania tych samych czyn­ności, gdy ktoś inny nie potrafi uszanować włożonej pracy itp.). Dziecko odsuwane od pracy w domu lub włączane do niej okolicznościowo nabiera przekonania, że pewne dziedziny życia rodzinnego są poza zasię­giem jego obowiązków. Zmuszane do współdziałania reaguje niezadowoleniem, wykręca się, protestuje. Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną sprawę, bar­dzo istotną z punktu widzenia tematu książki. Prze­sadne okazywanie uczucia nadmiernie podporządkowu­je dziecko rodzicom. Zmarły przed kilku laty polski psychiatra, prof. Antoni Kępiński, w książce pt. Psy­chopatologia nerwic, omawiając warunki prawidłowe­go rozwoju psychospołecznego człowieka, mówi o ko­nieczności przerwania w odpowiednim czasie „pępowiny”, jaka łączy dziecko z rodziną. Przy pomocy prze­nośni A. Kępiński ukazuje negatywne skutki przecią­gającego się uzależnienia dziecka od rodziców, objaśnia także, w jakim czasie i dlaczego należy tę zależność rozluźniać. Nie ma to oczywiście’ nic wspólnego z roz­luźnianiem poczucia więzi z rodziną, którego podstawą jest bliskość psychiczna, wzajemne zrozumienie, po­czucie wspólnoty, a nie obezwładnianie zależnością. Jeżeli na przykład dziecko skłon­ne do gwałtownego reagowania jest surowo karane, na ogół zacina się w uporze, zaczyna znajdować upodo­banie w drażnieniu dorosłych, zachowuje się w spo­sób jeszcze bardziej rażący

Powiązane wpisy