Tolerancja dla różnych przejawów lawirowania

Na tej płaszczyźnie rodzi się tolerancja dla różnych przejawów lawirowania, ułatwiania sobie „kariery”, odstę­powania od zasad zapewniających prawidłowe współ­życie i współdziałanie ludzi. Założenie, że istnieje coś takiego, jak pomyślność przejawiająca się w postaci przychylnego dla człowie­ka losu, zawiera w sobie także inne niebezpieczeń­stwa, a mianowicie: zbytnia ufność w przychylności losu może być czyn­nikiem osłabiającym tkwiące w człowieku możliwości twórcze, może wpływać niekorzystnie na jego osobo­wość, rozwijając niepożądane cechy i kształtując nie­pożądane postawy. Zbytnia ufność we własne szczęście prowadzi niekiedy w konsekwencji do zaprzepaszczenia życiowych szans, indywidualnych możliwości, a przy braku rozwagi i poczucia odpowiedzialności za własne czyny może zepchnąć człowieka na margines życia spo­łeczeństwa, fatalistyczna interpretacja własnego losu, przeko­nanie, że w ogóle nie ma się szczęścia, może zaważyć ujemnie na życiu człowieka, pozbawiając go poczucia pewności siebie, wiary we własne siły i możliwości, w celowość intensyfikacji działań ukierunkowanych na realizację jakichś zamierzeń. Mimo iż przytoczone poglądy na szczęście stanowią je­dynie ilustrację problemu bardzo złożonego i ujmowa­nego w różnych wariantach, warto, mając na uwadze temat książki, dokonać ich podsumowania. Pójdziemy drogą przyjętej kolejności ich relacjonowania. Przejawiana przez starożytnych wiara w dobry lub zły los zawierała w sobie elementy ważne dla in­dywidualnych kolei życia człowieka. Są to jednoznacz­nie położone akcenty na takie cechy jak dziel­ność, odwaga, wytrwałość w dążeniu do celu. Te same właściwości również obecnie stanowią warunek reali­zacji dążeń indywidualnych i społecznych. Nasuwa się tylko pytanie, w jakim stopniu rozwijamy je w pro­cesie wychowania dzieci i młodzieży, czy w ogóle przy­wiązujemy do nich wagę w stopniu niezbędnym dla samodzielnego, pomyślnego i skutecznego działania młodego pokolenia? Czy tak rozpowszechnione „wyde­likacanie” dzieci, chronienie ich przed większym wy­siłkiem, pokonywaniem trudności może wyzwalać siłę i odwagę? Co kojarzy się obecnie młodemu pokoleniu z pojęciem „dzielność”? Czy nie jest przypadkiem tak, że wymienione pojęcie u wielu młodych ludzi rodzi wyłącznie skojarzenia historyczne, wiąże się przynaj­mniej w naszym przypadku z walką o byt narodowy w sytuacjach szczególnego zagrożenia? Co robią dorośli, aby rozwinąć u dziecka odwagę i dzielność w warun­kach stabilizacji życia, kiedy to wymiar obu cech wy­daje się mniejszy, nie tak fascynujący i trochę poniżej aspiracji młodzieży? Przecież nie brak wśród niej ta­kich, którzy marzą o dokonaniu w życiu czegoś ważne­go, czegoś, co się „naprawdę liczy”. Czy ukazując i podkreślając, zresztą jak najbardziej słusznie, odwagę i męstwo starszego pokolenia w la­tach okupacji nie dajemy mimo woli młodzieży do zro­zumienia, że w warunkach pokoju nie ma miejsca na wykazanie się tymi samymi cechami? Wyobrażenia o sile, odwadze, dzielności kształtują się pod wpływem funkcjonujących w społeczeństwie wzorów zachowań. Wystarczy sięgnąć do jakiejkolwiek powieści historycz­nej, aby znaleźć niekiedy obszerne fragmenty dotyczą­ce wymagań stawianych dorastającej młodzieży. Jeżeli w jakimś środowisku brakowało tych elementów, ne­gatywne skutki były wyraźnie dostrzegalne. Wiele wniosków nasuwają poglądy utożsamiające szczęście z radosnymi przeżyciami i doznaniami. Akcen­ty pesymistyczne w poglądach na życie, chociaż może nazbyt skrajne, wprowadzają do rozważań czynnik ra­cjonalny, zwracają uwagę na to, jak ryzykowna, a na- wet niebezpieczna może być nadmierna koncentracja na pragnieniu wyłącznie doznań radosnych. Życie stwa­rza różne sytuacje, część z nich nie jest zależna od człowieka, niektóre mają charakter nieuchronny (np. śmierć). W tym kontekście twierdzenie, iż „jeden bez-bolesny dzień jest już wielką zdobyczą” nabiera istot­nego znaczenia. Przede wszystkim zwraca uwagę na potrzebę wyważonego oceniania własnych życiowych sytuacji i osiągnięć. Nie jest to łatwe i wymaga dłuż­szego intelektualnego treningu. Można do tego dojść samemu, lepiej jeżeli odpowiednie przygotowanie wy­niesie się z domu. Czy jednak wynosi się je? Najbogatszym źródłem refleksji jest trzecia odmiana szczęścia. Harmonijne połączenie różnych wartości wy­daje się najbardziej odpowiadać naszym potrzebom. Chcemy żyć przyjemnie i wygodnie, dążymy do pięk­niejszej oprawy naszej codziennej egzystencji, chcemy wypełnić ją bogatymi treściami. Pośpiech, z jakim realizujemy te pragnienia, powoduje, że nazbyt często zamiast samodzielnie dokonywać wy­borów zgodnie z własnymi zainteresowaniami, pasjami, wyrobionym smakiem artystycznym przejmujemy wzory funkcjonujące w środowisku, po prostu w sposób bezrefleksyjny naśladujemy je. W sferze motywacji zachodzą tu na ogół nie uświada­miane przekształcenia. To nie upodobania i pasje wy­znaczają kierunek działania, a pragnienie dorównania innym. Zmienia to wszystko w sposób zasadniczy. Po­mniejszeniu ulega radość z tego, co się już osiągnęło, natomiast wzmacniają się tendencje do zdobywania co­raz to nowych rzeczy. W takiej sytuacji trudno jest respektować zalecaną przez Demokryta „właściwą mia­rę we wszystkim”. Trudno również o zachowanie po­stulowanej przez niego wewnętrznej równowagi, a więc tego, co jest nam współcześnie potrzebne bardziej, aniżeli wszystkie inne „dobra”. W związku z poruszonym tematem nasuwa się pyta­nie, czy przyczyny przedstawionej sytuacji to tylko sprawa pośpiechu, „tempa życia”? Sądzę, że nie można zadowolić się tego rodzaju wyjaśnieniem. Zbyt wiele energii i czasu inwestujemy w realizację naszych zamierzeń, aby godzić się z ich żywiołowym charakterem, aby uznać chęć dorównania innym za wystarczający motyw działania, zwłaszcza że naśladow­nictwo faktycznie mało nam ułatwia w dziedzinie doznań najbardziej osobistych, a tylko pozornie i na krótko ma wpływ na zadowolenie z życia. Człowiek, jeżeli chce zachować wewnętrzną równowa­gę, musi mieć własny świat wartości i podporządkowa­nych im dążeń. Daje to poczucie odrębności, autentycz­ności i niepowtarzalności indywidualnego istnienia, stwarza większe możliwości niczym nie zafałszowanego angażowania się, wyznacza równocześnie granice róż­nych dążeń. Powielanie cudzych wzorów pogłębia je­dynie niepokój i rozdrażnienie, ponieważ mimo woli podporządkowuje się cudzym staraniom i osiągnięciom, a dokonując ciągłych porównań łatwo popadać w róż­nego rodzaju stresy.

Powiązane wpisy