Szczęście dziecka

Przykład może wydawać się infantylny, niewiele zna­czący. Jestem jednak innego zdania. Kilkunastoletnie zainteresowanie dydaktyczno-wychowawczym funkcjo­nowaniem szkoły dostarczyło mi materiałów, z których jasno wynika, że uzyskiwane przez dziecko złe lub sła­be oceny przypisuje się często niemożności obdaro­wania nauczyciela znaczącym prezentem. Poza fałszy­wym stosunkiem do całej sprawy krzywdzono także wiele osób, nie pomagając równocześnie w niczym własnemu dziecku. Rodzice skłaniani przeze mnie do nawiązania kontaktu z nauczycielem odpowiadali, że „tu nie ma o czym rozmawiać, tu trzeba coś dać”. Wo­bec takiej postawy wszelkie argumenty są zbędne. Ze szczęściem wiąże się obecnie prestiż społeczny wy­konywanego zawodu. Zwracają na to uwagę zarówno dorośli, jak i młodzież. Są jednak podstawy do twier­dzenia, że wyraz prestiż interpretowany jest błędnie. Rzeczywiste wykładniki społecznego prestiżu wykony­wanego zawodu to dobre do niego przygotowanie i do­bre jego wykonywanie, wysoka ranga społecznej uży­teczności tego, co się robi, wynikające z uświadamiania sobie tej użyteczności poczucie godności osobistej. Dobry fachowiec, rzemieślnik z prawdziwego zdarzenia nie uzależnia jakości swoich usług od gratyfikacji „za fatygę”, nie wyłudza od nikogo „napiwków”, a każ­dą próbę potraktowania go w ten sposób uzna za oso­bistą obrazę. Mierny fachowiec lub ktoś, dla kogo pie­niądze są ważniejsze aniżeli uznanie i szacunek lu­dzi, może mieć różne sposoby pomnażania swoich do­chodów. Jest to w każdym przypadku sprawa osobis­tych wyborów, tylko sytuacje powinny być klarowne. Jeden ceni swoje kwalifikacje i oczekuje społecznego uznania, ponieważ ma do tego prawo, ktoś inny chce przede wszystkim dobrze zarobić. Takiego’ jasnego po­działu wśród ludzi wykonujących różne zawody bardzo nam brakuje, chociaż społeczeństwo dorosłych składa się z jednych i drugich. Ponieważ jednak zjawiska ne­gatywne bardziej rzucają się w oczy, sprzyja to uogól­nieniom i tym sposobem tak pożądany społeczny pres­tiż wykonywanej pracy zaczyna , być w makroskali bardzo problematyczny. W wielu przypadkach dopłacamy do wykonywanych przez kogoś obowiązków, równocześnie coraz bardziej tracąc zaufanie i szacunek dla ludzi. Ten swoisty pa­radoks przynosi w skali społeczeństwa wiele szkód. Źle również wpływa na przygotowanie do życia dzieci i młodzieży. W zestawieniu z szerokim zakresem życiowych ocze­kiwań młodego pokolenia omawiana sytuacja z góry udaremnia realizację wielu ważnych potrzeb i prag­nień, pomniejsza człowieka w różnych układach spo­łecznego współdziałania. Świadomość tego może ro­dzić nastroje zniechęcenia. W potocznych rozważaniach o szczęściu nie bierze się pod uwagę ceny, jaką trzeba często płacić za zabiega­nie o nie, a także nowych sytuacji, które powstają w wyniku spełniania się określonych pragnień. Sprawa ma niewątpliwie charakter wieloaspektowy. Weźmy chociażby tylko rozczarowanie, jakie niekiedy towarzyszy pomyślnej realizacji zamierzeń. Uczucie rozczarowania może występować zarówno wó­wczas, gdy nie udaje nam się czegoś osiągnąć, jak i wtedy, gdy osiągnięcie z różnych przyczyn nie cieszy nas lub nie cieszy nas tak bardzo, jak się tego spodzie­waliśmy.

Powiązane wpisy