Rodzina w naszym kraju

Rodzina w naszym kraju bardziej aniżeli kiedykolwiek jest w stanie odegrać poważną i pozytywną rolę w rozwijaniu uzdolnień dziecka, w zdobywaniu przez nie wykształcenia, w kształtowaniu się jego ambicji i as­piracji. Jednakże może w tym wszystkim zabraknąć tak ważnego elementu, jak odwaga i umiejętność bycia człowiekiem w tym najszerszym i najgłębszym humanistycznym tego słowa znaczeniu. W okresie intensywnych przeobrażeń społecznych, przewartościowania niektórych tradycyjnych wartości (np. tzw. dobre urodzenie i majątek jako determinan­ty uprzywilejowanej pozycji społecznej), w sytuacjach charakterystycznych dla społeczeństw podnoszących swój standard życia w makroskali (w skali całego spo­łeczeństwa) poważne braki w wychowaniu dzieci wy­stępują również w środowiskach, do których nie moż­na zastosować pojęcia „patologia”. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest kilkakrotnie już przez nas podkreślana koncentracja uwagi na ma­terialnej stronie egzystencji oraz niski poziom mo­ralny i kulturalny niektórych środowisk rodzinnych. Sprzyja to uaktywnianiu się jednostek posiadających mniej skrupułów, a więcej uzdolnień „praktycznych”, więcej sprytu i „zmysłu organizacyjnego” w zakresie zaspokajania własnych potrzeb. Tym zjawiskom towarzyszy cofanie się przed presją podobnych osobników tej części społeczeństwa, która przywiązuje wagę tak­że do innych składników życia społecznego, do innych wartości, ale nie znajduje dość siły, żeby się skutecznie przeciwstawiać różnym nieprawidłowościom (drob­ne oszustwa, tzw. kanciarstwo, nadużywanie stano­wisk, protekcje itp.). Obiektywnie trzeba stwierdzić, że nie w każdym przy­padku jest to takie łatwe. Kto „nie dołoży” do wymie­nianych w łazience uszczelek, byle woda nie zalewała jego mieszkania i mieszkania sąsiadów, zajmujących lokal piętro niżej, chociaż wie, że załatwianie tych spraw należy do obowiązków administracji i tylko ona (a nie hydraulik) ma prawo określać wysokość ewen­tualnych opłat? Kto nie zapłaci po raz drugi za trans­port mebli, gdy „fachowcy” od dostarczania ich do domu dojdą do wniosku,” że na przykład piętro jest „jakieś nie takie”, a schody za wąskie i zgłaszają za­miar powrotu z ładunkiem do bazy? W naszych rozważaniach chodzi jednak o coś więcej, aniżeli tylko o diagnozę niektórych zjawisk społecznie niepożądanych. Chodzi nam przede wszystkim o związ­ki, jakie zachodzą między wychowaniem młodego po­kolenia a sytuacjami społecznymi, które demoralizują dzieci i młodzież, podważają ich wiarę w najcen­niejsze humanistyczne wartości, osłabiają ich własne poczucie godności osobistej. Bez napiętnowania negatywnych zjawisk społecznych, bez ukazywania braków w wychowaniu i ich przyczyn nieprędko zdołamy nadać naszej Rzeczpospolitej taki kształt stosunków społecznych, aby z pojęciem Polska kojarzyła się uczciwość, rzetelność i fachowość, poczu­cie godności osobistej. Najpiękniejsze i najbardziej naukowe poematy peda­gogiczne niewiele wniosą do zmian w naszej obycza­jowości, którą jeszcze teraz można nazwać w pewnych dziedzinach przejściową, ale która może zakorzenić się głębiej i na długo. Nie wystarczy tu działalność środków masowego przekazu, nie wystarczą silne, jed­noznaczne akcenty w najważniejszych dokumentach państwowych i przemówieniach przedstawicieli władz państwowych i politycznych.

Powiązane wpisy