Poziom i jakość życia

Miejsce zamieszkania, wykonywany zawód to cechy wyłącznie zewnętrzne, wyznaczające społeczne uplasowanie rodziny. O poziomie i jakości jej życia nic to jeszcze nie mówi. Nie będziemy próbowali rozstrzygać, na ile przyna­leżność do określonego środowiska społecznego lub grupy zawodowej wyznaczała dawniej jakość życia ro­dzinnego. Z bogatych przekazów literackich wiadomo, że różnie się to kształtowało. Do środowiska przypisa­ne były pewne konwencje, pewne style życia, jego materialna oprawa. Stanowiły one często doskonały kamuflaż dla treści, jakimi to życie było wypełnione. Ścisłe przestrzeganie intymności życia prywatnego nie pozwalało na ujawnianie jego stron negatywnych. W środowisku arystokracji było to w „złym tonie”. W środowisku mieszczańskim mniej uczulonym na „ton” ogromną wagę przywiązywano do zachowania pozorów (tak świetnie przedstawiona przez Zapolska „dulszczyzna”). Żyjemy w czasach, które charakteryzuje silna niechęć do różnych przejawów zakłamania. Z tej to przyczyny rodzi się nazbyt często skłonność do nadmiernego ob­nażania życia prywatnego, do odrzucania także i tych norm, bez respektowania których życie staje się trudne do zniesienia. Mamy na myśli wkradający się do współżycia ludzi, również w stosunkach prywatnych, element brutalności i wulgarności. Jest to oczywiście sprawa dyskusyjna, ale wydaje się, że dosłowność w określaniu pewnych zjawisk czy sy­tuacji, w sposobie wyrażania tego, co się myśli i czu­je, do czego się dąży nie jest aż tak bardzo potrzebna, jak to się niekiedy przedstawia. Wulgarny język (licz­nych tego przykładów dostarcza współczesna literatu­ra, inne rodzaje twórczości, np. kinematografia, teatr) oraz eksponowanie najbardziej brutalnych stron życia jakoś mało pomagają współczesnemu człowiekowi w przystosowaniu się do warunków, w rozwiązywaniu trudnych i skomplikowanych problemów osobistych. Z punktu widzenia zdrowia psychicznego nie wydaje się to być najskuteczniejszy zabieg terapeutyczny. Gdyby było inaczej, czulibyśmy się zdrowsi, łatwiej byłoby o zachowanie wewnętrznej równowagi. Można jedynie powiedzieć, że stać nas na to, na co nie umiały się zdobyć poprzednie pokolenia. Tylko co z te­go wynika dla samego człowieka? Nie wydaje się również, aby na tym tle szczególnie dobrze czuło się młode pokolenie. Od starszych prze­jęło skłonność do „okłamywania się”

Powiązane wpisy