Pierwsze publicznie wymieniane uwagi o dzieciach

Pierwsze publicznie wymieniane uwagi o dzieciach (i na ogół przy dzieciach) odnoszą się do urody. Dzie­cko wcześnie dowiaduje się, czy jest „ładne”, czy „brzydkie”. W tej nic nie znaczącej płaszczyźnie roz­grywają się pierwsze eliminacje, chociaż w sferze ocen nie jest istotne, że ktoś jest ładny czy brzydki. „Ład­ny” to nie są żadne kwalifikacje ani u dziecka, ani u osoby dorosłej. „Brzydki” człowiek może być bardzo wartościowy, w pełni zasługujący na szacunek. Próż­ność dorosłych podsuwa kryteria oceny pozbawione jakiejkolwiek głębszej treści. Niekiedy tłumaczy się to zdeterminowaniem konwencją — nie wypada nie po­chwalić cudzego dziecka. Ale chwalenie ze względów grzecznościowych to tylko jeden z elementów ocenia­nia, które funkcjonuje w bardzo szerokiej skali. W układach najbliższego powiązania dzieci są chwalo­ne za wygląd także z innych względów. Działa tu nie­kiedy ambicja rodziców, tak zwane zaślepienie uczu­ciem, względnie wyobrażenia dorosłych o urodzie lub jej braku. Bez względu na przyczyny formułowanie w tej dziedzinie nieprzemyślanych ocen (dodatnich czy ujemnych) może wyrządzić wiele złego. Pochopne i powierzchowne opinie i oceny dotyczą również uzdolnień dziecka, jego różnych właściwości psychofizycznych, a zwłaszcza charakteru. Z tego źró­dła pochodzą podziały na dzieci „dobre” i „złe”, „uda­ne” i „nieudane”. Owe oceny orientują dziecko w stosunku rodziców, wy­znaczają jego pozycję zarówno w świecie dorosłych, jak i w środowisku rówieśników, mają duży wpływ na kształtowanie się stosunku dziecka do siebie. Omówienie wszystkich czynników wpływających na kształtowanie się stosunku człowieka do siebie mogło­by być przedmiotem osobnego opracowania — tak ob­szerny jest to problem. Skoncentrujemy się jedynie na tym okresie rozwoju, który pozostawia najsilniej­sze i najbardziej trwałe ślady: na dzieciństwie i do­rastaniu. Nim jednostka osiągnie taki stopień dojrzałości inte­lektualnej, emocjonalnej i społecznej, że potrafi sama ocenić siebie w sposób względnie obiektywny, jej wy­obrażenia o sobie wyznaczają inne czynniki. One rów­nież tworzą wokół dziecka określony klimat, który stopniowo coraz bardziej nasyca atmosferę domu, rzutuje na atmosferę wokół dziecka w szkole, przepowia­daną dziecku przyszłość. Mimo deklarowanego przez rodziców pragnienia szczę­ścia dziecka zapomina się często o tym, że nie należy niczego pochopnie i przedwcześnie przesądzać, że trze­ba rozwój dziecka wspomagać i ukierunkowywać, że trzeba się liczyć z jego odrębnością, jego aktualnymi możliwościami po to, aby je wzbogacać i poszerzać, nie ustawiając równocześnie przysłowiowej „poprzecz­ki” ani zbyt wysoko, ani zbyt nisko. Dziecko jest w stanie osiągnąć z czasem więcej, aniżeli wskazywał na to jego rozwój w okresie dzieciństwa czy dorastania, jednak proces wzrostu i rozwoju nie może przebiegać w atmosferze napięcia, wywierania presji i nerwowe­go oczekiwania na natychmiastowe efekty. Badając sytuacje dzieci i młodzieży, które w pewnych okresach sprawiały trudności lub tylko nie były w sta­nie sprostać stawianym im wymaganiom, czy nie speł­niały wiązanych z nimi oczekiwań,, stwierdza się czę­sto, że wytworzona wokół dzieci atmosfera stanowi dodatkowy, poważny czynnik komplikacji, niekiedy tak silny, że daremne okazują się wszelkie podejmo­wane środki wychowawcze.

Powiązane wpisy