Kompetencje rodziny w zakresie organizowania procesu wychowania

Kompetencje rodziny w zakresie organizowania pro­cesu wychowania nigdy nie były tak rozległe, jak obecnie, w warunkach pełnej demokratyzacji stosun­ków społecznych. To, co w przeszłości można by naz­wać „swobodą” rodziny, dotyczyło wyłącznie działań wychowawczych w obrębie własnej sfery (klasa, war­stwa społeczna). Jeżeli wiązano z dzieckiem większe aspiracje, trzeba było uwzględniać w wychowaniu elementy umożliwiające mu awans społeczny (przejście o szczebel wyżej w ogólnej strukturze społecznej). Młodszemu pokoleniu rodziców obce są historycznospołeczne determinanty rodzinnej rzeczywistości, po­nieważ radykalnej zmianie uległy warunki życia spo­łecznego w makroskali. Pozostało jednak przekonanie, że rodzice posiadają najlepsze wyczucie i najpełniej rozwiniętą świadomość tego, co dla dziecka jest dobre. Inny rozpowszechniony pogląd, także budzący poważ­ne zastrzeżenia, wyraża się w tym, że „rodzice prag­ną przede wszystkim szczęścia dziecka” lub że „szczę­ście dziecka jest dla rodziców najważniejsze”. Prag­nienie szczęścia dziecka, różnie zresztą interpretowa­nego, o czym była mowa, stanowi element postaw ro­dzicielskich wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z zaangażowaniem dorosłych w wychowanie potomstwa. Są jednak rodzice, którzy rezygnują dobrowolnie z opieki nad dzieckiem, są też tacy, którzy znęcają się nad nim, demoralizują je lub porzucają. Nie będziemy przytaczać danych statystycznych, ponieważ i tak nie oddają one w pełni rzeczywistych sytuacji zagrażają­cych rozwojowi dzieci i młodzieży. Nie wszystkie przy­padki można w porę uchwycić i zarejestrować. Nie zawsze czynnik społeczny jest w stanie dotrzeć tam, gdzie dziecku dzieje się bezsporna krzywda. Wobec niezbitych faktów zaniedbań uogólniona opinia o rze­komym powszechnym zaangażowaniu uczuciowym ro­dziców w sprawy dziecka brzmi jak frazes bez pokry­cia, niebezpieczny, bo stwarzający pozory prawidłowe­go przebiegu czegoś bardzo ważnego, co faktycznie ulega niekiedy zaburzeniu. Posługiwanie się sformuło­waniami, których pozytywny wyraz jest niejako z góry założony, ma w praktyce wychowawczej liczne, negatywne konsekwencje.

Powiązane wpisy