FILOZOFOWIE O SZCZĘŚCIU

Mówiliśmy we wstępie, że ze szczęściem kojarzy się coś szczególnie dla człowieka korzystnego, coś, czego osiągnięcie nadaje jego życiu głębszy sens, wzbogaca je o nowe wartości. Jest to jednak określenie bardzo ogólne i może być różnie interpretowane. Położenie akcentu na „osiąganie czegoś, dochodzenie do czegoś” może sugerować, że są to wyłącznie wartości material­ne lub społecznie wymierne, jak na przykład dająca za­dowolenie pozycja, stanowisko, które wyznacza wyż­szy prestiż i korzystniej sytuuje ekonomicznie, a tak­że zaspokaja indywidualne pragnienia człowieka w za­kresie wymienionych wartości. Takie rozumienie szczęścia jest zawężone. Nie uwzględ­nia ono innych elementów, ważnych także dla reali­zacji zamierzeń i pragnień człowieka, na przykład zdro­wie, sprawność fizyczna, warunki, w jakich przebiegał jego rozwój, kształtując go w określony sposób, nie­zależne od jednostki sploty układów sytuacyjnych (kataklizmy życiowe) itp. Nad egzystencją człowieka zastanawiano się w cza­sach bardzo już od nas odległych — w starożytności. Od tysięcy lat analiza losu człowieka, celu i sensu jego życia, chociaż niejednokrotnie nie pozbawio­na jednostronności i skrajności, była przedmiotem roz­ważań wielu myślicieli. Filozoficznej refleksji nad egzystencją (istnieniem) człowieka, celem i sensem życia, systemami wartości, właściwościami ludzkiej natury poświęcono liczne trak­taty i rozprawy. Analiza pojęciowa kontekstów, w ja- kich posługiwano się słowem szczęście, wykazuje jego wieloznaczność *. Jedną ze stron znaczeniowych tego wyrazu była po­myślność. Przez szczęście w tym znaczeniu rozu­miano szczególnie korzystne dla człowieka wydarzenia, zbiegi okoliczności, układy sytuacyjne. Składały się one na tak zwane powodzenie, jakieś bardzo dodatnie ży­ciowe „trafy”. Szczęście tak pojmowane było więc czymś niezależnym od człowieka, ale sprzyjającym mu, był to niejako przyjazny element jego losu, wiele zna­czący w kształtowaniu się życiowych sytuacji. Los wy­stępuje tu w postaci spersonifikowanej. Wiara w towarzyszący człowiekowi dobry los lub w niekorzystne skutki braku jego przychylności znajduje wyraz w znanym powiedzeniu, że „łut szczę­ścia więcej w życiu znaczy, aniżeli funt rozumu”. Nie zawsze jednak owa pomyślność rozumiana była jako coś, co jest człowiekowi dane bez jego udzia­łu. Świadczą o tym stare łacińskie maksymy: „Silnym szczęściem sprzyja” (Fortuna2 favet fortibus) lub „Śmiałym szczęście sprzyja” (audaces fortuna iuvat). Wydaje się, że dość jednoznacznie wskazują one na po­trzebę udziału człowieka w kształtowaniu własnego życia. Radosne przeżycia i doznania mieszczą się w kolejnym sposobie rozumienia szczęścia. Aby mogły one być z nim utożsamiane, muszą mieć charak­ter bardzo intensywny. Jednakże istotą intensywności doznań jest ich krótkotrwałość. Daje temu wyraz Wła­dysław Tatarkiewicz pisząc: „Nieprzerwany stan przy­jemny jest czymś obcym psychice ludzkiej. Przyjem­ność, która trwa, staje się przykrością. Ściślej mówiąc: rzecz dająca przyjemność, jeśli trwa dłużej, staje się obojętna, a nawet przykra, bo zaczyna nudzić i mę­czyć. Interwały w przyjemności są człowiekowi po­trzebne, by mógł odczuwać przyjemność, a zwłaszcza odczuwać ją intensywnie.” 3 1 Przy omawianiu różnych stron znaczeniowych słowa „szczęście” posługujemy się klasyfikacją W. Tatarkiewicza, autora pracy pt. O szczęściu. Warszawa 1962. I Fortuna — rzymska bogini szczęścia (grecka Tyche). * W. Tatarkiewicz O szczęściu, op. cit., s. 33. Wokół interpretacji szczęścia jako radosnych przeżyć i doznań o charakterze intensywnym koncentrowały się gorące dyskusje i spory. Rozważano, czy radosne prze­życia mogą stanowić cel ludzkiego życia, czy szczęście tak rozumiane jest możliwe do osiągnięcia. Czynienie z intensywnych przeżyć celu życia Marek Aureliusz *-porównywał do „umiłowania jednego z przelatujących wróbli”. Znane jest też jego powiedzenie: „Któż bę­dzie otaczał czcią coś z tego, co nieustannie przepły­wa?”. Starożytni Grecy, chociaż tak bardzo zainteresowani szczęściem, przejawiali niewiarę w jego osiągalność. W świetle poglądów najbardziej w tej mierze skraj­nych wszystko, co daje życie, jest złe i wrogie czło­wiekowi. Także w naturze ludzkiej dostrzegano wiele niedoskonałości oraz niejako naturalne źródło cierpie­nia. Twierdzono na przykład, że szybko upływający czas uniemożliwia człowiekowi wcześniej dojście do ro­zumu (mądrości), konieczność pracy rodzi u niego nie­chęć, ponieważ ogranicza wolność i zmusza do zbędne­go (ich zdaniem) wysiłku, nadzieje człowieka nie speł­niają się, a los jest zmienny

Powiązane wpisy