Doskonalenie życia społecznego

Doskonalenie życia spo­łecznego musi się dokonywać również przez proces wy- chowania młodego pokolenia, a temu musi towarzyszyć głęboki nurt refleksji wychowawców, przede wszyst­kim zaś rodziców. To ich dzieci będą żyły w stworzo­nych przez nich warunkach, to one albo przejmą elementy zachowań szkodliwych społecznie, albo same staną się ofiarami tych, którzy takie postawy repre­zentują. Dla dobra dziecka trzeba się zdobyć na odwagę przeciwstawiania zjawiskom negatywnym. Trzeba dzie­ci uczulać na te przejawy życia, ukazując równocześ­nie ich źródła, społeczną szkodliwość, możliwość prze­ciwdziałania oraz w gruncie rzeczy ograniczony zasięg zjawisk, mimo siły ich oddziaływania. Przede wszy­stkim jednak nie należy samemu ich demoralizować. Ta końcowa myśl odnosi się do wszystkich wycho­wawców — i do rodziców, i do nauczycieli. W inter­akcjach zachodzących między tymi dwoma środowi­skami (rodzina-szkoła) także występują nieprawidło­wości, a winę za nie ponoszą obydwie strony. Weźmy przykład dobrze znany: prezenty dla nauczycieli. Wrę­cza się je w nieco innych warunkach, aniżeli hydrau­likom czy „specom” od transportu mebli, ale w zasa­dzie chodzi o to samo — ktoś przyjmuje określony ekwiwalent za wykonywanie swoich podstawowych obowiązków. Upominki wręczane przez uczniów opuszczających szkołę wieloletnim wychowawcom w dowód wdzięcz­ności, szacunku i sympatii mają inny wymiar i co innego oznaczają. Ale wiemy, że prezenty daje się również bez żadnej poważnej okazji i nie w dowód jakiegoś szczególnego uznania, że kryją się za tym dość jednoznaczne intencje, sprawa ma tak zwany pod­tekst. Każda tego rodzaju sytuacja godzi w obydwie strony, ponieważ upokarza jedną i drugą. W ramach społecznego współżycia zachodzą różnego rodzaju sprzężenia zwrotne. Zaspokajanie potrzeb i dążeń dużych zbiorowości wiąże się ściśle z naszymi indywidualnymi dążeniami i pragnieniami. Obydwie te dziedziny tak dalece wzajemnie się warunkują, że także w wieku dorosłym wpływ otoczenia na nasze życie odczuwamy nie mniej silnie, jak wówczas, gdy nasza niezależność była ograniczona przez środowiska wychowawcze. Różnie reagujemy, gdy nasz los nie układa się zgod­nie z oczekiwaniami. Zabiegiem dość częstym jest prze­rzucanie całej odpowiedzialności za zaistniałą sytua­cję na innych. To „ktoś” okazał się nielojalny, nie­wdzięczny, źle do nas nastawiony itp. Taki stereotyp reagowania na sytuacje z różnych względów dla nas trudne czy nieprzyjemne wykształca się często już we wczesnym dzieciństwie, pod wpły­wem środowiska rodzinnego. Czy i w jakim stopniu jest to pomocne? Na ile uwal­nia człowieka od cierpienia? Doszukiwanie się przyczyn doznawanych niepowodzeń w czynnikach obiektywnych uwalnia człowieka (w je­go subiektywnym przekonaniu) od poczucia winy za własne błędy i pomyłki. Równocześnie w wyniku prze­mieszczenia uwagi na inny przedmiot wzmocnieniu ulegają pretensje do innych ludzi. Wrogi staje się ota­czający świat, wrogie zaczyna być samo życie. Z psy­chicznego punktu widzenia jest to sytuacja trudna i kryje w sobie wiele niebezpieczeństw. Człowiek sta­je się oparciem sam dla siebie, niczego równocześnie nie zmieniając w swoich postawach, kategoriach my­ślenia, sposobach reagowania. Przedział między jedno­stką a otaczającym ją światem zaczyna się pogłębiać, staje się coraz bardziej groźny. Mechanizm wzajemnego lub jednostronnego kompliko­wania sobie życia jest złożony, a warianty sytuacji i ich uwarunkowań liczne. Można jednak bez większego trudu wyodrębnić najczęściej spotykane źródła postaw społecznie negatywnych, sprzecznych z podstawowymi zasadami socjalistycznej moralności i kultury.

Powiązane wpisy